Cook i jego ambitna podróż przez Afrykę
Przeczytaj o niesamowitej podróży Cooka przez Afrykę, która pełna jest wyzwań i niebezpieczeństw.
Bieganie / 2023-10-20 7:50:38
Ambitny cel Cooka
Cook wyznaczył sobie bardzo ambitny cel. Marzy mu się przebiegnięcie Afryki z południa na północ, a dokładnie z Republiki Południowej Afryki do Tunezji. Wyznaczona trasa ma długość bagatela 14 500 kilometrów, a Brytyjczyk - w 2016 roku jeszcze niemający sylwetki godnej sportowca - założył, że trwającą od kwietnia misję zrealizuje do tegorocznych świąt Bożego Narodzenia. Jego wyliczenia są już jednak nieaktualne, a to wszystko za sprawą różnorakich problemów, które napotykają go w drodze do mety. - Pewnego dnia w Kongo podszedł do mnie jakiś przywódca lokalnej społeczności. Prosił o pieniądze, a gdy przekonywałem go, że ich nie mam, on i ludzie wokół niego stawali się coraz bardziej agresywni. Kilka osób wyciągnęło maczety, ale na szczęście udało mi się uciec do dżungli - opisywał w programie "Good Morning Britain" jedną z mrożących krew w żyłach historii. Innego razu, w Angoli, Brytyjczykowi przyłożono pistolet do głowy, gdy ten siedział w furgonetce i jadł lunch. - Okradziono nas z dużej części sprzętu. Kilka aparatów, dwa telefony, pieniądze, paszporty - wyliczał 25-latek, który relacjonuje swoją podróż na w mediach społecznościowych. I w tym wszystkim nie brakuje też pozornie mniej poważnych kłopotów, które jednak równie znacząco utrudniają dotarcie do celu. Raz z powodu zatrucia pokarmowego Cook przez kilkadziesiąt godzin nie mógł przyjmować żadnego jedzenia. W tym czasie pokonał przeszło 40 kilometrów (zamiast wyznaczonych przez siebie 60). Gdy w jego moczu pojawiła się krew, zdiagnozowano kamicę nerkową i zakazano biegać. Dokładnie na jeden dzień. - Czułem się jak zombie - mówił otwarcie ambitny sportowiec, nawet nie myśląc o rezygnacji z karkołomnego zadania. Jak podkreślił towarzyszący mu w podróży Stan Gaskell, pomysł wyzwania pojawił się w głowie Cooka - będącego wtedy w Nigerii - cztery lata temu. Na jego pełną realizację trzeba będzie jednak jeszcze kilka miesięcy poczekać. - Na naszej drodze pojawiło się trochę przeszkód. Wszelkie rabunki, choroby i doświadczenia bliskie śmierci oznaczają, że celem jest dotarcie do mety w marcu 2024 roku - dodał fotograf w rozmowie z NRK.